Matki w sezonie 2010 roku.
Matki z 2010 roku. Z jaką pogodą w sezonie 2010 roku mamy do czynienia nie trzeba określać. Wszyscy widzimy jakie są temperatury! Jak jest pogoda! Skokowe zmiany temperatur i brak systematycznych pożytków nie wróży nic dobrego na przyszłość. Duże zmiany w pogodzie a w tym, temperatur w czasie: - od pogody z temperaturą jesienną i opadami: - do upałów w których zamiera chęć do życia ludzi, jest ciosem także w życie owadów. Kolejny - już trzeci sezon - NIE DLA PSZCZELARZY i PSZCZÓŁ! Hodowane matki, zarówno te karmione w rodzinach przez pszczoły w sposób naturalny jak i pochodzące z wątpliwych hodowli nie będą matkami żywotnymi. PRZEWIDUJĘ że: - jesienią i zimą w pasiekach pojawią się istotne ubytki rodzin pszczelich. Z powodu dużej ilości strat matek. Rodziny pszczele będą się łączyć między sobą w sposób niezauważony dla nas. Pszczoły będą opuszczać ule w których zginęły matki. Słabe biologicznie matki z małą ilością rurek jajnikowych nie doprowadzą rodzin do wielkości gwarantującej przetrwanie w okresie zimowym. Może to być zauważone a wystąpić późną jesienią lub wczesną wiosną. Będziemy wtedy mówić o CCD. Poszukiwać przyczyn ubytków itd. A w słabych rodzinach będzie można znaleźć szereg chorób. A o to aby wspomnianych ubytków nie było należy zadbać już teraz. W jaki sposób? Wymieniać matki na młode duże a co za tym idzie - żywotne i zaopatrywać się w uznanych, renomowanych i sprawdzonych pasiekach hodowlanych. Sprawdzonych pod względem dotychczasowej jakości produkcji, - przeżywalności i długowieczności matek. Krócej mówiąc – kupować od hodowców którzy potrafią produkować matki. Wiedzą jak to robić warunkach tak niesprzyjających hodowli. We wspomnianych wyżej trudnych warunkach pogody. Pszczelarz młode matki powinien sprawdzać na czerwienie w odkładach i do zimowania pozostawić tylko te najlepsze. Ten wysiłek najprawdopodobniej będzie się opłacał!!! Kupować tylko dorodne sztuki !!! Wiem o tym i wielu z nas również że: - że nie sztuką jest wyprodukować matkę i konkurować cenowo z pasiekami renomowanymi ale sztuką jest wyprodukować matkę BARDZO dobrej JAKOŚCI !!! Wielu pszczelarzy zauważyło że matki wychowane w sposób naturalny w skrajnie trudnych sytuacjach pożytkowych i temperaturowych nie należą do najlepszych. Wychowanie matek w rodzinach produkcyjnych, użytkowych w sposób naturalny, zarówno matek rojowych jeśli jest w rodzinie wiele mateczników do karmienia, wymaga wsparcia w postaci stosownej pogody. Jedynie matki z mateczników do cichej wymiany jeśli jest ich jeden lub dwa w rodzinie mogą być jakościowo dobre. Tego brakuje naszym owadom. Zauważono że, wychów naturalny w rodzinach, przy tak zmiennej pogodzie, - urywanych pożytkach z powodu pogody nie jest jakościowo dobry! Młode matki nie unasieniają się i giną w rójkach! Pozostają bezmatki po wyjściu rojów. Nowym spojrzeniem na matki z hodowli jest powielana bez uzasadnienia, opinia że matki z hodowli są matkami „ratunkowymi”, - w domyśle matkami wątpliwej jakości. I tu zadaję sobie pytanie czy ten „ktoś”, kto powiela powyższą teorię zadał sobie trud sprawdzenia chociażby wielkości i jakości rzeczywistej matek. Porównał matki faktycznie ratunkowe z matkami pochodzącymi z dobrej hodowli. Dziś dobra hodowla ma swoje ukryte tajemnice produkcji. Niestety, takie sprawy są ukrywane w ramach normalnej konkurencji rynkowej. Wiem że można produkować wiele jakościowo bardzo dobrych i żywotnych matek. Tym się szczyci również i nasza pasieka. Hodowca z wieloletnią praktyką wie jak wesprzeć pszczoły w odkładach wychowujących aby matki były dobrej jakości. I uzyskiwać powtarzalną i nie budząca zastrzeżeń jakość matek. U taki hodowców należy dokonać zakupu matek. Nie chcę tu bronić zawodowych hodowców, czy też bliżej nieznanych mi amatorów - hodowców ani uprawiać autoreklamy ale jedynie uczulić miłośników pszczół aby zwracali uwagę na to jakie kupują matki. Złe matki których w obrocie jest i będzie bardzo dużo, mogą przyczynić się do zagłady rodzin i całych pasiek. A patrzenie na cenę matek bez świadomości o ich jakości nie świadczy dobrze, o wiedzy pszczelarzy w tej materii. Dotychczasowe problemy pszczelarzy z pszczołami w dużej części są do naprawienia i pozostają w zasięgu najprostszych czynności do wykonania pod warunkiem że w rodzinie jest dobra matka. Pszczelarz nie powinien nabywać matek ułomnych i małych. Uważam że jest to najważniejsza sprawa dla pszczelarza do wykonania, - dobra matka osadzona w rodzinie. O czym, wydaje się że pszczelarze zapominają!
Józef Majak
Warszawa dn. 24.06.2010 rok.
|